„Dom otaczało duże podwórko i sad, w którym rosły jabłonie, grusze, figowce i morwy. Do dziś pamiętam zapach leżących pod drzewem owoców morwy. Od wejścia na podwórko do sadu ciągnął się pas winorośli. W upalne letnie dni to miejsce było ocienione i ładnie pachniało otaczającymi je krzewami. Po podwórku chodziły kury. Kiedyś kogut tak mnie przestraszył, że od tamtego czasu zachowuję wobec nich bezpieczny dystans. Mieliśmy także psa, wiernego i mądrego. Kiedy w zwykły dzień ktoś obcy sam wchodził na podwróko, nasz pies zajadle go obszczekiwał, natomiast w dniu biesiady witał wszystkich gości, merdając przyjaźnie. Widać wiedział, czym jest gruzińska gościnność…”

„Gruziński smak” Vaho Babunashvili, Radek Polak

Książka „Gruziński smak”, podobnie jak zdjęcia Radka Polaka pełna jest powabu i zmysłowości. Czytając ją przenosimy się w dalekie gruzińskie przestrzenie, smakujemy każde słowo, jak kęs dobrego jedzenia, o którym przecież traktuje – choć nie tylko. Nie jest to książka z przepisami, nie jest to zbiór felietonów kulinarnych, to coś znacznie więcej – jedzenie staje się pretekstem do opowieści o pewnej rzeczywistości i wrażliwości, dlatego tytułowe słowo smak możemy traktować wielowymiarowo. Jak pisze jeden ze współautorów: „Smak bowiem to zjawisko złożone. Jest nim wszystko: zapach, dźwięk, temperatura otoczenia, wilgotność powietrza, społeczno-gospodarcze położenie państwa, temperament ludzi, ich charakter i nastawienie do życia – krótko mówiąc, wszystko to, co w połączeniu daje coś niepowtarzalnego, czego nie da się otrzymać w inny sposób.”

11 lipca w Nowym Świecie Muzyki o gruzińskim smaku opowiadał nam Radek Polak – fotograf, podróżnik i wielki miłośnik Gruzji, z którym w już październiku wyruszymy na odkrycie tajemniczej doliny Pankisi. Spotkanie było swego rodzaju biesiadą. Zaproszeni goście mogli skosztować gruzińskich przysmaków zakrapianych nutką regionalnego wina, wsłuchać się w opowieści o podróżach i o ludziach zamieszkujących Gruzję. Opowieści snute przez Radka od czasu do czasu przerywane były anegdotami i wspomnieniami Davida Turkestanishvili, szefa kuchni restauracji Rusiko, który jak to każdy Gruzin, zna wszystkich, Radka też. Ku uciesze zebranych gości David wygłosił nawet toast – zgodnie z tradycją przy każdej suprze (czyli gruzińskiej biesiadzie) tamada – mistrz ceremonii, wygłasza od czasu do czasu toasty, dając pretekst zebranym do sięgnięcia po kieliszek wina. Podobnie było i na naszym spotkaniu, wszak był to wieczór poświęcony Gruzji i Gruzinom, nie mogło więc zabraknąć odwołań do tradycji i kultury, również w praktyce. Wernisaż zdjęć Radka uświetnił również przedpremierowy pokaz jego filmu, nakręcony w dolinie Pankisi, do której wnet wybierzemy się razem na warsztaty.

Wernisaż zdjęć, książka, gruzińska muzyka w tle, przepyszne jedzenie i obecność wielu Gruzinów na sali sprawiły, że na chwilę zostawiliśmy warszawskie ulice za szybą okna i przenieśliśmy się do innej rzeczywistości. Na ziemię sprowadził nas dopiero występ pianistki, która poproszona o wykonanie jakiegoś gruzińskiego utworu na fortepian, lekko się speszyła i nieśmiało spytała: „A mogę zagrać Chopina?”. Było więc wszystko – i Gruzja i Polska, i wesołe opowieści, ale też poważne refleksyjne momenty. Historia Gruzji, podobnie jak historia naszego kraju nie jest prosta i usiana różami – może dlatego tak dobrze te dwie nacje ze sobą się rozumieją i darzą wzajemnym szacunkiem? Z resztą ciężko jest o tym wszystkim pisać i opowiadać, pewnych rzeczy nie da się zamknąć w słowach – najlepiej je po prostu sprawdzić na własnej skórze. Zachęcamy więc i do lektury Radka książki, i do obejrzenia jego zdjęć z tego kraju, a w końcu byście się nie bali i odważyli na wyprawę w tamte regiony! Naprawdę warto!